Zagdański do kontroli

W grudniu na NSR stawka meczu dla obu drużyn była identyczna, wiadomo - trzy punkty, do tego bonus w postaci tytułu mistrza jesieni. Bezbramkowy remis rozczarował. W sobotę w Toruniu sprawa będzie wyglądać nieco inaczej, nie tylko dlatego, że miejsca trenerów Marcina Martyniuka i Jerzego Cyraka zdążyli zająć Dariusz Mierzejewski i Rafał Górak. Biało-niebiescy pozostają poważnym kandydatem do awansu, rywale tracą aż dziewięć punktów do pierwszej w tabeli Gwardii. Z ostatnich 10 meczów w lidze Elana wygrała tylko dwa, odpadła też z regionalnego PP.

Pierwszy gwizdek na Stadionie Miejskim przy ul. Bema o godzinie 15:00.

W środę torunianie zremisowali 0:0 w Bydgoszczy. To ich druga gra z rzędu bez straty gola. Na serię trzech meczów na zero z tyłu czekają od końcówki sezonu... 2014/15, gdy finiszowali na pierwszym miejscu w IV lidze. Przeciwko Chemikowi nie grali kontuzjowani: Figaszewski, Tetych, Trojanowski, Więckowski oraz kartkowicz Glanowski. Trener Górak zabrał na derby 16 zawodników, na ławce rezerwowych usiadło m.in. dwóch juniorów: 17-letni Piasecki i o rok starszy Hartwich.

Jednak mimo kłopotów, które spadły na zespół Elany, nie wolno zapomnieć, że jutro w żółtych strojach zapewne zobaczymy Łukasza Zagdańskiego oraz Krystiana Tomaszewskiego. Ten pierwszy, lat 28, jest - wspólnie z Łukaszem Stasiakiem - najlepszym strzelcem ligi (20 bramek, tylko jedną z 11 m), drugi, z rocznika 1994, był królem strzelców III ligi w poprzednim sezonie (16), po czym przeniósł się do Polonii Bytom. W II lidze mu się nie powiodło i wrócił do Elany, dla której wiosną zdążył strzelić jednego gola, akurat w sensacyjnym spotkaniu z Leśnikiem (2:2).
Zagdański dwukrotnie ustrzelił hat-tricka, przy czym jest bardzo regularny - trafiał do siatki rywali aż w 15 kolejkach, zresztą tak samo jak Stasiak (dla porównania: każdy z tercetu Bejuk, Kuzimski i Ruszkul pokonywał bramkarza rywali w sześciu meczach).

Z powodu żółtych kartek Tomasza Bejuka jutro w Toruniu zabraknie. 29-latek opuści więc pierwszy mecz ligowy od momentu przybycia do Gdyni. W przyrodzie panuje równowaga, dlatego można spodziewać się pierwszego za kadencji trenera Mierzejewskiego występu Piotra Ruszkula w podstawowym składzie. Czy gotowy do gry będzie Wojciech Zyska, okaże się na miejscu. Szkoleniowiec SKS chce, aby nasz pomocnik było gotowy na 100 procent. Jeśli będzie istniało ryzyko pogłębienia się urazu, najskuteczniejszy bałtykowiec zostanie w rezerwie.

WIOSNA
powrót do listy artykułów