Takie debiuty lubimy

Z nowym szkoleniowcem piłkarze Bałtyku przełamali złą passę zwyciężając w Kaliszu 2:1 (0:0). Taki to czas nastał, że biało-niebieskim łatwiej grać na wyjazdach (z dala od NSR zdobyli do tej pory 60 % punktów). Za tydzień kolejny hit w Gdyni - przyjeżdża mistrz jesieni, a obecny wicelider. Ręka w górę, kto wątpi w to, że Dariusz Mierzejewski dokona z drużyną kolejnego przełomu? Głosy z Kleczewa się nie liczą.

Gdynianie chcieli pokonać KKS i dążyli do tego przez cały mecz. Problem w tym, że byli nieskuteczni. Odblokowali się w momencie, gdy stracili gola z rzutu karnego po faulu Kewina Wesołowskiego na Rafale Jankowskim. Decyzja arbitra słuszna, ale oko kamery utrwaliło, że kontraatak gospodarzy wziął się z faulu na Krzysztofie Rzepie przed polem karnym gospodarzy. Nota bene to czwarty rzut karny podyktowany przeciwko SKS w tym sezonie i trzeci wykorzystany.
Chłodna głowa Wojciecha Zyski sprawia, że nasza statystyka karnych jest kompletna (5/5). Dziś kapitan zespołu wykorzystał "11" po tym jak młody golkiper KKS, Jędrzej Dorynek wpadł na Piotra Karasińskiego, gdy ten próbował w polu karnym wyskoczyć do piłki zagranej z rzutu wolnego z koła środkowego.

"Karaś" miał udział w obu bramkach, ponieważ 9 minut wcześniej znakomicie wyszedł w powietrze po dośrodkowaniu Wesołowskiego z rzutu wolnego. Szybka odpowiedź na gola Jankowskiego była kluczowa dla losów gry. Tym razem gole po SFG dały nam zwycięstwo (w Świeciu remis, z Przodkowem były powodem klęski).
Z Sokołem nie ma siły, musi wpaść coś z gry, nasi napastnicy muszą odpalić.
powrót do listy artykułów