Puchar nie będzie nasz

Nastrój podsumowania ćwierćfinałów pomorskiego Pucharu Polski miał być zgoła odmienny. Niestety, piłkarze Bałtyku przegrali 0:1 (0:0) w Kamienicy Królewskiej. Po raz czwarty z rzędu po prestiżowe trofeum sięgnie klub spoza III ligi. 24 czerwca będą się cieszyć albo nasi pogromcy, albo w Dzierzgoniu, albo w Nowym Stawie, albo w Słupsku. 

Gdyby założyć, że drabinka pucharowa może ułożyć się korzystniej, taki scenariusz przewidywałby chyba walkowery dla nas. Biało-niebiescy, zdecydowani faworyci trwającej edycji, stanęli dziś na przeciw zespołu, który zebrał się po pracy w czternastu i w tej czternastce był grający trener, a nie było rezerwowego golkipera. Na dodatek dwóch graczy z wyjściowej "11" zeszło z boiska jeszcze przed przerwą, bo dały im się we znaki niewyleczone kontuzje. To sprawiło, że na boisku zobaczyliśmy m.in. Szymona Mateję, który do 16:00 pracuje w Marbie-Sport i u którego właśnie na co dzień nasz klub zaopatruje się w sprzęd Adidasa. 

Optyczna przewaga gdynian, wyższa kultura gry, niewykorzystane sytuacje, świetny występ 23-latka Dominika Czekirdy w bramce KS, daleka od idealnej murawa nie mogą więc być usprawiedliwieniem dla wiceliderów III ligi, tym bardziej, że i rywale mieli swoje szanse. Dariusz Mierzejewski zestawił mocny skład, który nie zdołać choć raz trafić do bramki zespołu tracącego - mimo wysokiej pozycji w tabeli okręgówki - średnio 1,5 gola/90 min. W rundzie wiosennej dopiero po raz drugi zdarzyło się nam kończyć spotkanie bez gola (0:3 z Przodkowem). 

Puchar nie będzie nasz. Znowu. W 2009 r. Bytovia musiała rzucić na nas jakiś urok. 
powrót do listy artykułów