Najwyższy czas wygrać!

Był czas kiedy stoczniowe drużyny z Gdyni i Gdańska rywalizowały ze sobą regularnie. Był czas, gdy przy Olimpijskiej dość często oklaskiwaliśmy w biało-niebieskich strojach piłkarzy przybyłych z Marynarki Polskiej, że wspomnijmy braci Cirkowskich, Wojciecha Kałużnego, Mirosława Feitha czy Krzysztofa Szurę (dekadę później nieco się pozmieniało, bo do Polonii zaczęli trafiać dawni liderzy SKS - choćby Dariusz Jaskulski, Andrzej Golecki czy też Czesław Michniewicz). 
Wreszcie był czas - akurat to czas najmniej odległy - gdy Polonia była najwyżej sklasyfikowanym w Polsce klubem piłkarskim z Trójmiasta, ba, z całego regionu. Sezon 1997/98 poloniści - jako beniaminek - zakończyli na 5. miejscu w tabeli II ligi (czyli bezpośrednio pod ekstraklasą!). Lechia, Arka i my graliśmy klasę niżej, Bytovia z Chojniczanką - dwie klasy. Tyle że właśnie wtedy rządy w klubie przejął słynny Antoni Ptak... 15 lat w futbolu to cała epoka. Dla gdańszczan to w większości był czas wielkiej posuchy.

W sobotę, o godzinie 17.00 zespół Pawła Budziwojskiego wystąpi na boisku Polonii. Rok temu wygrał tam 2:0. Jeszcze dwa miesiące temu wydawało się, że w nowych rozgrywkach na Marynarki Polskiej nie pojedziemy, ponieważ podopieczni Pawła Pagieły - po dwóch kolejnych awansach - heroicznie bronili się przed degradacją (ostatecznie bez powodzenia), ale koniec końców w lipcu uratował ich upadek Pogoni Barlinek. Nowy sezon rozpoczęli od 0:3 w derbach z rezerwami Lechii. Dwa dni temu zremisowali w Dębnicy, mimo że przegrywali 0:2 do 44 min. Gola na wagę jednego punktu strzelił Szymon Rychłowski, który nadal - do spółki z Adamem Piątkowskim - stanowi największe zagrożenie. Obaj są z rocznika 1991. W poprzednich rozgrywkach zdobyli odpowiednio 11 i 13 bramek (dla porównania: cały Bałtyk - 30). Tego lata Szymon znajdował się w kręgu naszych zainteresowań, ale do konkretnych rozmów nie doszło. Dla odmiany Adam mógł przejść do nas bodaj 4 lata temu, za kadencji Piotra Rzepki, ale wówczas bardzo młody i niewątpliwie utalentowany napastnik z V ligi szukał z doradcami większej zachęty niz szansa promocji w dużo mocniejszej lidze. Do tej pory innej szansy się nie doczekał. To sytuacja nie tyle analogiczna do historii Karola Szostka, ile symptomatyczna w naszym futbolu. Karol - jako 17-latek - z szansy w  Gdyni Redłowie skorzystał i... wykorzystywał ją, lecz wystarczyło kilka ważnych trafień, aby jego "doradcy" potracili głowy. Kibice SKS pamiętają. I wciąz wszyscy mamy nadzieję, że młody snajper wreszcie odpali jak latem 2010. Może jutro??? 

Przed szansą debiutu w barwach SKS stanie w sobotę Marcin Piec. 17-letni napastnik przed startem ligi doznał drobnej kontuzji mięśniowej, ale jest już zdrów. W kadrze meczowej - bo raczej jeszcze nie zagra - pojawi się też po raz pierwszy Daniel Klebba. Starszy o rok od Marcina golkiper zluzuje Patryka Lewińskiego, który wspólnie z Arkadiuszem Proeną i Pawłem Rasmusem znaleźli się w ekipie juniorów starszych wybierających się także w sobotę do Bydgoszczy na inaugurację CLJ z Zawiszą. Natomiast do "18" powraca Krzysztof Bułka. Jego absencja w środę była widoczna. Bardzo liczymy na rehabilitację po wpadce z Kaszubią. Na zwycięstwo w III lidze czekamy od 12 maja (2:0 z Energetykiem po golach Kamila Wojciechowskiego). Od tamtej pory zanotowaliśmy 5 remisów i 3 porażki, zdobywając zaledwie cztery gole. Jest więc powód do wielkiej mobilizacji.
powrót do listy artykułów