Momenty były

Piłkarze Bałtyku kontynuują zwycięską serię pod wodzą Dariusza Mierzejewskiego. Zwycięstwo 3:2 (1:1) nad Leśnikiem w Manowie dało nam awans na trzecie miejsce w tabeli. Na podium nie było nas od 15. kolejki (5:1 w Chwaszczynie), zresztą wtedy byliśmy liderem. Okazja na następny skok w zestawieniu już w środę, gdy podejmiemy na NSR kolejnego beniaminka, Górnika Konin. 

Dla rywali to porażka nr 20 w sezonie, druga z kolei (a trzecia w rozgrywkach) w rozmiarach 2:3. Ich spadek do IV ligi jest kwestią czasu. Mimo to do 76 min utrzymywał się niekorzystny dla nas remis. Nie pierwszy raz decydujące dla nas okazały się trafienia Wojciecha Zyski (9. gol w sezonie, czyli pobił właśnie swój dorobek z edycji 2015/16) oraz Piotra Karasińskiego, który na lata może stać się najskuteczniejszym obrońcą SKS (średnio trafia do bramki rywali w co piątym meczu ligowym). Również nie pierwszy raz pomocne okazały się stałe fragmenty gry. Przed golem Zyski mieliśmy rzut wolny, a "Karaś" zaskakująco - bo nie często się to zdarza (na ogół toczy walkę w powietrzu) - przytomnie uderzył nogą po dośrodkowaniu z narożnika boiska.
Spokojną - zdawało się - końcówkę meczu zakłócił faul Karola Szopińskiego (sam obrońca zarzekał się, że faulu nie było i rzecz działa się poza obrębem "16"), przez co rywale po rzucie karnym złapali kontakt. Bez dawki nerwów w ostatnich minutach biało-niebiescy chyba czuliby się źle... 

W przerwie Szopiński zastąpił Kewina Wesołowskiego, który w tygodniu - z powodu drobnego urazu - opuścił dwa treningi, ale który też w kolejnym występie miał kłopot z rywalami. Nasz trener wyklucza grę Marcina Poręby na lewej obronie, dlatego wraz ze zmianą stron na tą pozycję przeniósł się Tomasz Wypij

- Rozpoczęliśmy skoncentrowani, dążyliśmy do zdobycia gola, ale gdy już objęliśmy prowadzenie, to zlekceważyliśmy ostrzeżenia. Próba dośrodkowania przyniosła gospodarzom wyrównanie, jednak muszę powiedzieć, że kultura gry była po naszej stronie - komentował trener Mierzejewski. - Staram się przekonać zespół do gry w piłkę, do tego, aby czerpał radość z operowania piłką i  coś tam zaczyna kiełkować. Były lepsze momenty, zalążki tego, na czym mi zależy. W ważnym momencie wsparli kolegów zmiennicy i wszystko dobrze się skończyło. W autokarze zaczęliśmy już operację Górnik. 
powrót do listy artykułów