Król jest wysoki

Po raz siódmy ugościmy w Gdyni drużynę GKS Przodkowo. Sobotni mecz na NSR (początek o godz. 17:00) wydaje się najciekawszym wydarzeniem 19. kolejki III ligi. Piąty zespół w tabeli vs. trzeci. Najlepsza defensywa kontra najlepsza ofensywa z aktualnym liderem strzelców. Ewidentnie materiał na widowisko!

Biało-niebiescy będą musieli sobie radzić bez Krzysztofa Rzepy, który w Świeciu miał udział w obu bramkach i był najskuteczniejszy w SKS w trakcie zimowych przygotowań. Jednak w kadrze mamy czterech napastników i bardziej to kłopot bogactwa niż powód do zmartwień... chociaż nie do końca. Łukasz Stasiak, gwiazda GKS i całej ligi, ma już na koncie 16 goli, czyli o cztery więcej niż wszyscy napastnicy Bałtyku.
Od momentu transferu z Gryfa Słupsk przodkowski Peter Crouch (gwoli ścisłości, Anglik jest o 2 cm wyższy) może się pochwalić znakomitą średnią ligową 0,8 gola na mecz. W poprzednim sezonie przegrał rywalizację o koronę króla strzelców z Adamem Nagórskim, dziś wyprzedza go o cztery trafienia (snajperów III LB rozdziela Łukasz Zagdański z Elany). Zresztą już drugi sezon skutecznością imponuje cała drużyna - w edycji 2015/16 zdobyła najwięcej goli - 66 (liczymy te strzelone na boisku), nie inaczej jest teraz (39), mimo że Stasiaka nie wspiera przecież inny wieżowiec, Michał Marczak, od lata grający w Wejherowie.

W teorii jeszcze nie przegraliśmy z Przodkowem u siebie (3-3-0), w praktyce musieliśmy przełknąć w domu gorzką pigułkę za sprawą teamu Sebastiana Letniowskiego. W kwietniu ub.r. wyeliminowali nas z Pucharu Polski po serii rzutów karnych. Wprawdzie właśnie przy ul. Górskiego GKS poniósł najwyższą porażkę w krótkiej jeszcze historii występów w III lidze (miło przez nas wspominane 1:7), lecz ogólny wyjazdowy bilans naszych rywali na trzecim froncie jest co najmniej przyzwoity. Poza domem przegrywają co trzeci mecz (13/39) i strzelają ponad 1,5 gola. Tak, to nie jest statystyka słabeusza.

Jednak nie jest tak, że nie ma się czego złapać, że rywal nie ma słabych punktów. To nie Liga Mistrzów. Zimą Letniowski stracił oś defensywną - obu stoperów - Piotra Robakowskiego (kontuzja) i Przemysława Kostucha oraz defensywnego pomocnika - Franciszka Barzowskiego (obaj przerwali treningi). Tydzień temu (3:2 z Chemikiem) na środku obrony zagrali nowo pozyskani młodzieżowcy: Przemysław Szur (ostatnio Gryf Wejherowo) oraz nasz Arkadiusz Proena, który jutro będzie tylko widzem. Tak umówiły się kluby podczas finalizowania transferu czasowego. I tutaj można doszukiwać się słabości przeciwnika, zwłaszcza, że w bieżących rozgrywkach GKS stracił 22 bramki, tylko o trzy mniej niż w sezonie 2015/16. Cztery mecze Kaszubi kończyli na zero z tyłu (trzy wyjazdowe), a więc pod tym względem biało-niebiescy (9) biją ich na głowę.

Gdynianie powinni przystąpić do gry z wielkimi motywacją i determinacją. Nie udała im się inauguracja wiosny z Wdą, nie wygrali w lidze od czterech kolejek, na domowe zwycięstwo czekają od... 2 października (1:0 ze Świtem) - tym sposobem margines na błędy właściwie przestał być widoczny. Jutro Bałtyk stanie na przeciw solidnego rywala, będzie pod presją, jednak przecież o takie historie nam chodzi. O duże wyzwania i o wielkie emocje.

WIOSNA
powrót do listy artykułów